<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294</id><updated>2012-01-22T01:24:39.765-08:00</updated><category term='Alan Moore'/><category term='muzyka'/><category term='Profesor Leszek Kołakowski'/><category term='H. P. Lovecraft'/><category term='Marvel'/><category term='komyksy'/><category term='midgetporn 4 life'/><category term='rozmyślania przy goleniu penisa'/><category term='papiesz'/><category term='tytani plugawej współczesności'/><category term='piekło i szatani'/><category term='filozofia'/><category term='kto nie był ten buc'/><category term='Batman'/><category term='ruchome obrazki'/><category term='Kącik pseudo-yntelygenta'/><category term='Sarmatia'/><title type='text'>Dziwne Eony</title><subtitle type='html'>Limeryki, gnoza, denaturat, noise, wyzwiska, Wielcy Przedwieczni, hymny ku czci, cycki, superbohaterowie, wymachiwanie szabelką, dada i liczne niespodzianki dla chłopców i dziewczynek.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>21</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-9106296182008882283</id><published>2011-11-19T01:34:00.000-08:00</published><updated>2011-11-19T14:15:27.847-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kto nie był ten buc'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Industrialowo-młodopolsko</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-gdcTbwfqj_g/TseUriX4P8I/AAAAAAAAAIM/Y_m56fmBCF0/s1600/IMG_20111118_205142.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-gdcTbwfqj_g/TseUriX4P8I/AAAAAAAAAIM/Y_m56fmBCF0/s400/IMG_20111118_205142.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5676669331006046146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wybrałem się wczoraj na koncert "Śmiałka". Koncert nietypowy, gdyż wszystkie piosenki były muzycznymi interpretacjami wierszy Tadeusza Micińskiego. Wyszło przepysznie.  Utwory Miciniśkiego same z siebie są bardzo bardzo meliczne, a z kolei teksty "Śmiałka" już wcześniej były bardzo micińskie (tak, to był koncert pod tytułem "patrzcie od kogo zrzynamy"). Do tego mroczna industrialowo-rockowa muzyka pasowała idealnie - ciężkie, groźne dźwięki świetnie oddawały diaboliczny nastój twórczości Micińskiego, jednocześnie nie tracąc swojego oryginalnego stylu.&lt;br /&gt;Ech, czuć było tę szaloną, mistyczną atmosferę początku poprzedniego wieku, gdy pisała się Księga Tajemna Tatr, a po Galicji kroczył Stach Przybyszewski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby nie być takim hurra-masturbującym-się, trochę przytyków: zabrakło rozbuchanej oprawy wizualnej, tak charakterystycznej, dla regularnych występów zespołu, także koncert był trochę za krótki, ale cóż - taka uroda darmowych koncertów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poważnie, bardzo chciałbym zobaczyć ten program w wersji pełnej - z makijażami, kostiumami, tancerzami, kultystami i &lt;a href="http://www.myspace.com/spiewakgrotesque"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rafałem Śpiewakiem&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poniżej: micińskie teledyski promujące tegoroczną edycję Castle Party, której zespół ostatecznie nie wystąpił (lol). Tłumaczy to poniekąd obecność na koncercie zastępów hipster-gotów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/xk-AE-2kHdE" allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/abFY7jXfI1g" allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/t0Uu-CExuSo" allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-9106296182008882283?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/9106296182008882283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2011/11/industrialowo-modopolsko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/9106296182008882283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/9106296182008882283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2011/11/industrialowo-modopolsko.html' title='Industrialowo-młodopolsko'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-gdcTbwfqj_g/TseUriX4P8I/AAAAAAAAAIM/Y_m56fmBCF0/s72-c/IMG_20111118_205142.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-4802800611881758389</id><published>2011-11-14T16:47:00.000-08:00</published><updated>2011-11-19T12:31:53.789-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='midgetporn 4 life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Pryyt #1</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obecnie jestem niemal stuprocentowym no-lifem. To prawda. Moją żałosną egzystencję dzielę pomiędzy studia, pracę* i resztki życia erotycznego.&lt;br /&gt;Oraz łykanie pop i wysokiej kultury. Fuck yeah, nieżycie jest piękne.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skrótowo, telegraficznie wręcz, o tym co ostatnio widziałem, czytałem i słyszałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Anioły na ostrzu igielnym"&lt;/span&gt;, autorstwa Jurija Drużnikowa, pisarza radziecko-emigracyjnego, szestidiesiatnika,  od niedawna świętej pamięci.&lt;br /&gt;To przede wszystkim dość kompletny obraz Rosji epoki Breżniewa (zwanego w książce "Towarzyszem Krzeczastym"), zwłaszcza wyższych sfer Związku Radzieckiego - członków Komitetu Centralnego, kagiebistów, wojskowych, przedstawicieli prasy. Ale nie tylko - w książce jest też miejsce na małych, nieważnych obywateli ZSRR. Każdy z kilkunastu bohaterów powieści jest dokładnie opisany - przy każdym, oprócz jego historii jest zamieszczony ankieta osobowa - jedna z wielu, jaki trzeba było w tym ustroju wypełniać przy różnych okazjach. Mimo mnogości postaci, czytelnik nie gubi się w fabule, losy wszystkich zgrabnie się przeplatają - od skromnego kierowcy aż po samego Breżniewa. A nad wszystkim unosi się (dosłownie i metaforycznie) duch markiza de Custine.&lt;br /&gt;Drużnikow pisze lekko, ironicznie, bezwzględnie obnażając okrutne absurdy rzeczywistości radzieckiej. Z powieści wyłania się obraz społeczeństwa zniszczonego i zastraszonego - tytułowe anioły to nikt inny jak bohaterowie, niezależnie od zajmowanego stanowiska, bojący się o swoją przyszłość, zdający sobie sprawę z tego, że w systemie komunistycznym nikt nie jest bezpieczny. Kawał solidnej literatury - polecam!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-7aSIJy-tQKw/TsI_Q-UcMmI/AAAAAAAAAIA/EdgSrezGUUc/s1600/446luther_intro.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 225px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-7aSIJy-tQKw/TsI_Q-UcMmI/AAAAAAAAAIA/EdgSrezGUUc/s400/446luther_intro.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5675168041279435362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Luther"&lt;/span&gt; to kolejny dowód na to, że BBC robi  świetne seriale. Krótko - historia policjanta z problemami psychicznymi, który ściga przestępców z problemami psychicznymi.  Dawno (nigdy?) nie widziałem tak ponurego, przygnębiającego serialu. To nie jest komediowy "Dexter" - tutaj mordercy to naprawdę bezwzględne, nieludzkie monstra, policja jest bezradna, a społeczeństwo znajduje się w zaawansowanym stadium znieczulicy.  Nastrój beznadziei podkreśla sceneria Londynu "B" - blokowiska, opuszczone fabryki, szare dworce itd.. Aktorsko jest równie dobrze. Przede wszystkim Idris Elba w roli tytułowej - bardzo oszczędna gra w stylu twardzieli kina noir, przerywana co jakiś czas napadami szału. Partneruje mu przez większość czasu Ruth Wilson jako psychopatyczny sidekick. Do tego solidna drugoplanowa rola &lt;a href="http://doctorwho.maxupdates.tv/wp-content/uploads/2011/07/Paul-McGann.jpg"&gt;ósmego Doktora&lt;/a&gt;. Pozostali aktorzy też prezentują wysoki poziom. Ale to już standard we współczesnych serialach.**&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nota bene, HBO przymierza się do serialu na podstawie "Amerykańskich bogów", Gaimana. Elba byłby idealny do roli Cienia. Idealny!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz dla odmiany trochę zdrowego hejtu. Przesłuchałem ostatnio płytkę &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Herbert"&lt;/span&gt;, nagraną przez różnych znanych: Gabę Kulkę, Wojciecha Waglewskiego, Adama Nowaka i innych takich.&lt;br /&gt;Albo mi się w dupie poprzewracało od zajebistych interpretacji Herberta,  wykonywanych przez Przemysława Gintrowskiego, albo ta płyta jest  naprawdę bardzo, bardzo chujowa.&lt;br /&gt;Jako podkład muzyczny do tekstów poety służą kompozycje funkowo-popowe - w dodatku miernej jakości. Do niektórych kawałków dodano zupełnie niepotrzebne wtrącenia obcojęzyczne. Ja rozumiem, że ktoś chciał podejść do tematu nowatorsko, no, ale u kaduka - to trzeba z jakimś pomyślunkiem, a nie na zasadzie " gramy taką muzykę, jaka nam się podoba, używamy tekstów Herberta i będzie fajnie".&lt;br /&gt;Nieźle wypadły jedynie recytacje Jana Nowickiego i Rafała Mohra - ale to wcale nie ratuje albumu. Dodanie dwóch łyżek kawioru do gnijącego bigosu nie sprawi, że wyjdzie dobra potrawa.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla odmiany coś muzycznie dobrego - psychiczny młodzieniec Monte Cazazza i Znak Diaboła:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/IRrc-VhIEls" allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A może by się do jakiegoś muzeum wybrać? Albo do Augustowa?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Ktoś kiedyś powiedział, że "żadna praca nie hańbi". Prawdopodobnie to był ten geniusz, który wymyślił hasło "O gustach się nie dyskutuje".&lt;br /&gt;**Żyjemy w Złotym Wieku.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-4802800611881758389?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/4802800611881758389/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2011/11/pryyt-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/4802800611881758389'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/4802800611881758389'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2011/11/pryyt-1.html' title='Pryyt #1'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-7aSIJy-tQKw/TsI_Q-UcMmI/AAAAAAAAAIA/EdgSrezGUUc/s72-c/446luther_intro.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-5581568547089078504</id><published>2011-08-05T14:50:00.000-07:00</published><updated>2011-09-10T01:06:10.427-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kto nie był ten buc'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Sasha Grey nie przyjechała.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-1Cb0EJ9x_9w/Tjxl3sfg1pI/AAAAAAAAAHM/lquv_NDTazM/s1600/i-have-seen-the-gnostic-glory-1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 286px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-1Cb0EJ9x_9w/Tjxl3sfg1pI/AAAAAAAAAHM/lquv_NDTazM/s400/i-have-seen-the-gnostic-glory-1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5637492841071564434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-family:georgia;" &gt;Długo czekałem na koncert Current 93. Bardzo długo. I wreszcie się doczekałem. Czuję się trochę bardziej spełniony.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Katowicki występ Tibeta i spółki zaczął się od &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family:georgia;" &gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Nm1g8FFRArc"&gt;Rivers of Babilon&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;(puszczone z taśmy, żeby nie było wątpliwości)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family:georgia;" &gt;, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;w które wbiły się industrialowe trzaski i szumy. Potem przyszedł czas na &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family:georgia;" &gt;Invocation of almost, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;a kiedy czarne statki podgrzały densflor sala zmieniła się w kościół&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family:georgia;" &gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;baptystów  i wszyscy zaczęli tańczyć obłąkańczo, zrzucając z siebie ubrania i  wykrzykując wyrazy w zapomnianych językach.. Wróć. Nie. Ale prawie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Grano  głównie kawałki z ostatnich płyt*, więc było bardziej mrocznie,  ciężko i psychodelicznie niż lirycznie i nastrojowo. Po sufitem kłębiły  się alefy, eony i apokryfy, jednak znalazło się też miejsce dla  Lucyfera (sponad Londynu, oczywiście).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;W tle majaczyła rozgwieżdżona  Golgota. A sam Tibet? Zawodził swoim obłąkańczym, profetycznym skrzekiem, tańczył (boso), podrygiwał (również boso) i wyginał się ekstatycznie (wciąż boso). Po prostu cudownie. Także wspierający go apokaliptyczny orszak znakomitości  (m. in. Baby Dee, Andrew Liles i Michael Cashmore) spisał się znakomicie. Trochę szkoda, że nie było więcej starych piosenek (wszystkie piękne koniki zostały chyba wcześniej złożone w ofierze), ale cóż - dzięki temu koncert był bardziej uporządkowany i spójny. Poza pewnymi wstawkami humorystycznymi sprawiał wrażenie dawno temu napisanej liturgii. Ja, w każdym razie, czułem się jakbym uczestniczył w jakiejś  dziwacznej, heretyckiej mszy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Grali ponad dwie godziny, i pewnie grali by dłużej, gdyby nie przeszkodziły czynniki oficjalne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Szkoda tylko, że nie potańczyliśmy narkoleptycznie, ale i tak &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-family:georgia;" &gt;to był koncert życia. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Pozytywnym zaskoczeniem był support - &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family:georgia;" &gt;Trembling Bells&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;.  Na albumach studyjnych prezentowali smut-folkowe pipczenie w stylu  znanej ludowej piosenki o córce młynarza, co to lubiła się puszczać, a  na końcu umarła z miłości. Tymczasem na żywo pokazali jaja - brzmieli  groźniej, ciężej - nawet wokal aż tak bardzo nie  wkurwiał.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family:georgia;" &gt;Invocation of Almost&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt; z koncertu w Moskwie. Podobne wykonanie dosyć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/Jh7C27SEgww" allowfullscreen="" frameborder="0" height="349" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s.: notkę zdobi obraz Davida Tibeta, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;I have seen the gnostic glory 1. &lt;/span&gt;Do kupienia na jego &lt;a href="http://www.copticcat.com/"&gt;stronie&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p. s. 2: Z zabawnych ciekawostek: w ramach bisu Baby Dee zaśpiewała piosenkę Shirley Temple, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Be optimistic&lt;/span&gt;, kończąc ją słowami "Smile, you little gothic faggot".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p. s. 3: A centrum Katowic nocą jest całkiem miłe dla oka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*To niesamowite, ale piosenki z&lt;span style="font-weight: normal;font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;HoneySuckle Æons&lt;/span&gt; brzmiały lepiej na żywo.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-5581568547089078504?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/5581568547089078504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2011/08/sasha-grey-nie-przyjechaa_05.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/5581568547089078504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/5581568547089078504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2011/08/sasha-grey-nie-przyjechaa_05.html' title='Sasha Grey nie przyjechała.'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-1Cb0EJ9x_9w/Tjxl3sfg1pI/AAAAAAAAAHM/lquv_NDTazM/s72-c/i-have-seen-the-gnostic-glory-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-7268427003944041599</id><published>2011-07-14T23:03:00.000-07:00</published><updated>2011-07-14T14:04:02.322-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozmyślania przy goleniu penisa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>23, 33, 42, 44 i 93</title><content type='html'>W poniedziałek raczyłem skończyć dwadzieścia trzy lata. Jest to liczba znamienna. Z kilku powodów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I. 23 jest najbardziej magiczną liczbą we wszechświecie. Nikt nie wie dlaczego, ale tak po prostu jest.&lt;br /&gt;II. Całkiem zgrabny półmetek do wieku chrystusowego&lt;br /&gt;III. To również przekroczenie połowy drogi do niemniej mesjanistycznego wieku lat czterdziestu i czterech&lt;br /&gt;IV. Pozostało okrągłe siedemdziesiąt lat do thelemicznej dziewięćdziesiątki trójki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tejże okazji, Wielicka Wytwórnia Win i Mniej Szlachetnych Alkoholi (WWWiMSA) wypuściła specjalny trunek.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-xA0TwbwJxZw/ThniyHiNSqI/AAAAAAAAAG8/eqXf-6NUq-Q/s1600/IMG_0030.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-xA0TwbwJxZw/ThniyHiNSqI/AAAAAAAAAG8/eqXf-6NUq-Q/s400/IMG_0030.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5627778560020007586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wino to smakuje jak... bukiet, ten... ma... posmak...&lt;br /&gt;Jest w porządku. Tak. Zacne. Raczej.&lt;br /&gt;Do nabycia w dobrych sklepach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze piosenka ilustrująca: Current 93 - Crowleymass Unveiled.&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/BU_BP-L0eqM" allowfullscreen="" frameborder="0" height="349" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominam, że koncert już 4 sierpnia. Będę, oczywiście.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-7268427003944041599?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/7268427003944041599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2011/07/23-33-42-44-i-93.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/7268427003944041599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/7268427003944041599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2011/07/23-33-42-44-i-93.html' title='23, 33, 42, 44 i 93'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-xA0TwbwJxZw/ThniyHiNSqI/AAAAAAAAAG8/eqXf-6NUq-Q/s72-c/IMG_0030.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-2062892398618387315</id><published>2011-06-11T05:10:00.000-07:00</published><updated>2011-06-12T09:22:44.285-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tytani plugawej współczesności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>"Mamo, co to za miły pan w okularach?"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Y3stLiNOY6c/TfOOfOE2JQI/AAAAAAAAAGk/4rdDUTa9xDI/s1600/David%252BE%252BWilliams.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 222px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Y3stLiNOY6c/TfOOfOE2JQI/AAAAAAAAAGk/4rdDUTa9xDI/s320/David%252BE%252BWilliams.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5616989827266651394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"- Synku, to David E. Williams. Gra na syntezatorze i śpiewa wesołe piosenki. Jak go ładnie poprosisz to może coś dla ciebie zagra.&lt;br /&gt;- Proszę pana, proszę pana! A zaśpiewa pan jakąś piosenkę?&lt;br /&gt;- A którą byś wolał? O kobiecie przygniecionej przez figurę świętego Franciszka, czy o dumnej rasie białych panów?&lt;br /&gt;- O kobiecie.&lt;br /&gt;- Dobrze, będzie o kobiecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:+1;"&gt;Charlotte stops by the cemetery every evening after  work. Talks to statues of Christ and the Virgin Mary and some minor  saints who lurk.&lt;br /&gt;And then one day, Saint Frances topples off the tomb  of some bird lover and right onto her head.&lt;br /&gt;And now like everyone else  there, she's very, very dead.&lt;br /&gt;Charlotte's found by some boy named Fred  who's jerking off beside a grave.&lt;br /&gt;He steals the glass eye from her head 'cause that's the kind of thing he likes to save.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;David E. Williams jest geniuszem. Po prostu jest*. I to geniuszem tej miary co Kurt Vonnegut, Joseph Heller lub Roland Topor.  Porównania literackie są jak najbardziej na miejscu, bo słuchając jego piosenek, zwraca się uwagę przede wszystkim na teksty. Okrutne, ironiczne, ponure i niesamowicie zabawne. Przynajmniej dla ludzi obdarzonych odpowiednią wrażliwością. W swoich balladach przedstawia bardzo pesymistyczną wizję naszego świata. Według Williamsa naszą planetę zamieszkują głównie dewianci, mordercy, kaleki, naziści i  martwe płody. Ludzie umierają, chorują, toczą nędzne żywota i starają się uprzykrzać egzystencję innych. Nie ma nadziei na lepsze, czy chociażby odrobinę mniej złe jutro. Muzyk często przyjmuje perspektywę bezstronnego obserwatora, spokojnie opisującego zgniłą rzeczywistość. Śpiewa sucho, beznamiętnie, dając do zrozumienia słuchaczowi, że takie rzeczy się po prostu zdarzają i nikt nic na to nie poradzi. Cóż może być śmieszniejszego?&lt;br /&gt;Wszystkie teksty są dostępne na stronie internetowej Williamsa: www.davidewilliams.com&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napisałem w poprzednim akapicie o dominującej roli tekstu, co mogłoby sugerować, że muzyka jest tylko dodatkiem. A to przecież nieprawda. Warstwa muzyczna jest integralną częścią utworu (Co nie znaczy, że teksty same w sobie się nie bronią. Bronią się, ale trochę mniej.) Tworzona przez niego muzyka to syntezatorowa** mieszanka  rocka, industrialu, neo-folku   i piosenki kabaretowej, doprawiona spokojnym, lecz miejscami lekko   skrzeczącym wokalem. Melodie są równie mroczne jak słowa i idealnie podkreślają apokaliptyczny nastrój utworów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego dyskografia nie powala rozmiarem - ot, cztery płyty, cztery epki i jedna składanka. Do tego jeden krążek nagrany wspólnie z Rozzem Williamsem (niespokrewnionym), liderem Christian Death. W 2007 roku ukazał się też album z coverami jego piosenek pt.:&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Appeal Of Discarded Orthodoxy: A Tribute To David E. Williams&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Wystąpili m. in. Rome, Spiritual Front, Changes i Blood Axis (jako Love Axis, hihihi).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zachętę piosenka o Ostatnim Królu Szkocji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/oysOgDbgirY" allowfullscreen="" frameborder="0" height="349" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*A kto twierdzi inaczej, powinien zajść z wieczora do garażu swojego taty, znaleźć młotek i z całej siły uderzyć się nim w głowę.&lt;br /&gt;**+ gitara Jerome'a Deppe'a (krótko o tym panu [a także samym Williamsie] na łamach &lt;a href="http://rekopisznalezionywarkham.blogspot.com/2009/09/jerome-deppe-and-gentlemen-obscura.html?zx=883295939c92adc3"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rękopisu Znalezionego W Arkham&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;) i czasami inne instrumenty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-2062892398618387315?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/2062892398618387315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2011/06/mamo-co-to-za-miy-pan-w-okularach.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/2062892398618387315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/2062892398618387315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2011/06/mamo-co-to-za-miy-pan-w-okularach.html' title='&quot;Mamo, co to za miły pan w okularach?&quot;'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Y3stLiNOY6c/TfOOfOE2JQI/AAAAAAAAAGk/4rdDUTa9xDI/s72-c/David%252BE%252BWilliams.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-8783926619725571104</id><published>2011-05-20T08:40:00.001-07:00</published><updated>2011-05-20T12:53:35.751-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozmyślania przy goleniu penisa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komyksy'/><title type='text'>Antoni Słonimski a sytuacja polskiego komiksu w pierwszej połowie XXI wieku</title><content type='html'>"Nakłady poważnych książek, jak na trzydziestomilionowy naród, są po prostu rozpaczliwe. Właściwie pisze się dla paruset osób, które się zna osobiście, i dla paruset innych, które się pozna przy najbliższej okazji. Jeżeli tom poezji idzie w tysiącu egzemplarzy, nazywa się to już sukcesem. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Samuel Zborowski, &lt;/span&gt;mimo niezgorszej reklamy sprowadzenia prochów Słowackiego, szedł trzynaście razy przy słabo zapełnionej widowni. Nawet najpiękniejsze, mocno z życiem związane, tętniące siłą dzieła, jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przedwiośnie&lt;/span&gt;, nie mogą się przedrzeć przez ten ciasny mur zobojętnienia."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisał Antoni Słonimski w 1927 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja niczego nie sugeruję. Tak sobie wspominam jeno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostając w tem&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/--Rm2TPm6Ztc/TdaiMqYIfVI/AAAAAAAAAGY/0czjt_fF3sc/s1600/cbs_zeszyt_b.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/--Rm2TPm6Ztc/TdaiMqYIfVI/AAAAAAAAAGY/0czjt_fF3sc/s320/cbs_zeszyt_b.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608848724354170194" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;acie: przeczytałem dwa pierwsze numery (i mam nadzieję, że nie ostatnie) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://www.dolnapolka.pl/2011/04/22/czlowiek-bez-szyi-nr-22011/"&gt;Człowieka Bez Szyi&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt; Moi mili! Cóż za przepyszna drobnostka! Czysta, bezpretensjonalna i bardzo zabawna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek Bez Szyi był kiedyś zwykłym studentem filologii starocerkiewnosłowiańskiej, jednak w wyniku straszliwego wypadku w tajnej bazie wojskowej stracił szyję i zyskał niezwykłe moce. Wtedy to rozpoczął swoją karierę obrońcy Neckburg City i postrachu, posiadających szyję supezłoczyńców  m. in.: Scarfface'a, Lady Grdyki, Barona Karkova.&lt;br /&gt;Niepodobna napisać nic więcej, by nie zdradzić przedwcześnie któregoś z licznych (zwykle obracających się wokół szyi) dowcipów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;CBS &lt;/span&gt;to przede wszystkim absurdalne, ale i bardzo sympatyczne wyśmiewanie konwencji komiksów superbohaterskiej. Mamy tu nawiązania do Batmana (oczywiście), do Spider-mana (jeszcze bardziej oczywiście), groteskowo-patetyczną narrację, jeszcze bardziej patetyczne dialogi, nie wspominając już o heroiczności walk.&lt;br /&gt;Ale to też ukłon w stronę od dawna martwych zeszytówek wydawnictwa Tm-Semic - oprócz  komiksów, w środku każdego numeru można znaleźć listy od czytelników, strony klubowe, fikcyjne streszczenia odcinków i zapowiedzi równie fikcyjnej* oferty wydawniczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scenariusze, napisane przez Rafała Kołsuta i Adama Czernatowicza, są całkiem zgrabne. Owszem, nie powalają głębią, czy złożonością intrygi, ale przecież nie o to chodzi. Akcja jest szybka, żarty niewymuszone, a świat unurzany po łokcie w grotesce. A ja lubię groteskę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Równie miło wyglądają ilustracje. Przy serii pracowało  kilku grafików: &lt;a href="http://rwpwb.blogspot.com/"&gt;Jacek Kuziemski&lt;/a&gt;, Tomasz Kwiecień, &lt;a href="http://kaj-man.blogspot.com/"&gt;Kajetan Wykurz&lt;/a&gt;. Wszyscy rysownicy operują w estetyce kartunowej, ale każdy z nich posługuje się własnym, odmiennym stylem.&lt;br /&gt;Dodatkowe historie (też niezłe) stworzyli &lt;a href="http://mnichhistorii.blogspot.com/"&gt;Jan Sławiński&lt;/a&gt; w duecie z &lt;a href="http://jrgrochola.carbonmade.com/"&gt;Jakubem Grocholą&lt;/a&gt; i doświadczony w komiksie superbohaterskim, &lt;a href="http://biramba.com/"&gt;Biram Ba&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Każdy zeszyt zawiera też (niestety tą samą, ale za to świetną) historię narodzin bohatera, autorstwa &lt;a href="http://igorwolski.boo.pl/"&gt;Igora Wolskiego&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Bardzo superbohaterskie okładki wyprodukował Łukasz Rydzewski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem pewien, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;CBS&lt;/span&gt; o wiele lepiej sprawdziłby się w kioskowej dystrybucji niż &lt;a href="http://www.konstrukt.blog.pl/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Konstrukt&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*I wielka szkoda, bo chętnie przeczytałbym komiksy o przygodach Teatromana i Amarantowej Lampki. "NIECH CI, CO ŚWIATEM PRAGNĄ TRZĄŚĆ LUB TYLKO KRADNĄ TRAMPKI, STRZEGĄ SIĘ ŚWIATŁA AMARANTOWEJ LAMPKI". Z drugiej strony, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Machete &lt;/span&gt;też miał być jedynie trailerem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-8783926619725571104?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/8783926619725571104/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2011/05/antoni-sonimski-sytuacja-polskiego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/8783926619725571104'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/8783926619725571104'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2011/05/antoni-sonimski-sytuacja-polskiego.html' title='Antoni Słonimski a sytuacja polskiego komiksu w pierwszej połowie XXI wieku'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/--Rm2TPm6Ztc/TdaiMqYIfVI/AAAAAAAAAGY/0czjt_fF3sc/s72-c/cbs_zeszyt_b.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-3619672633905482141</id><published>2011-05-16T12:46:00.001-07:00</published><updated>2011-05-20T08:37:46.568-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='midgetporn 4 life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozmyślania przy goleniu penisa'/><title type='text'>Leon Pasternak od dawna nie żyje.</title><content type='html'>Ten Drugi Jerofiejew &lt;a href="http://www.svobodanews.ru/content/article/24097565.html"&gt;rozważał niedawno&lt;/a&gt;, czy Osama (po swojej męczeńsko-bohaterskiej śmierci) stanie się nowym Che Guevarą. Zdjęcie,  zrobione w jednej z mniej modnych, krakowskich knajpek, pokazuje, że szanse pewne są.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-TKsj5hjDx08/TdGAwCa3WuI/AAAAAAAAAGI/b7ioDt8S8rg/s1600/DSC00337.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-TKsj5hjDx08/TdGAwCa3WuI/AAAAAAAAAGI/b7ioDt8S8rg/s320/DSC00337.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607404573824604898" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zauważyłem, że mojego blogaska  parę osób znalazło, szukając informacji "jak zostać karłem" i "jak stać się karłem". Cieszę się, że jest nas więcej. Powinniśmy założyć jakąś organizację i niech władze nam refundują operacje. Ostatecznie, karły są dobrem publicznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem brudne metaluchy, grające okazyjnie brudnego rocka wydały trzecią płytę. W przeciwieństwie do poprzednich, jest ona bardzo przeciętna. Bez pazura. Nędzna, mozna by powiedzieć. Dobrze robi jedynie cover &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ghost Riders In The Sky.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/gMiKeo60LxU" allowfullscreen="" frameborder="0" height="349" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-3619672633905482141?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/3619672633905482141/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2011/05/ten-drugi-jerofiejew-rozwaza-niedawno.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/3619672633905482141'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/3619672633905482141'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2011/05/ten-drugi-jerofiejew-rozwaza-niedawno.html' title='Leon Pasternak od dawna nie żyje.'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-TKsj5hjDx08/TdGAwCa3WuI/AAAAAAAAAGI/b7ioDt8S8rg/s72-c/DSC00337.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-6376097980492869162</id><published>2011-04-02T07:50:00.000-07:00</published><updated>2011-04-02T10:23:46.166-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='midgetporn 4 life'/><title type='text'>Chcę zostać karłem!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-ZNbl8MCbolc/TZc4_X-6EFI/AAAAAAAAAFY/xrSDqX-OMRo/s1600/uiplakat.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 222px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZNbl8MCbolc/TZc4_X-6EFI/AAAAAAAAAFY/xrSDqX-OMRo/s320/uiplakat.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5591000123824541778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wybrałem się dzisiaj na wystawę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://www.mck.krakow.pl/exhibitionPage/o-wystawie-5"&gt;My i Oni. Zawiła historia odmienności&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt; Polecam - całkiem solidne streszczenie historii zachodniej dziwaczności (i postrzegania jej przez ludzi "normalnych") od średniowiecza po czasy współczesne. Jak na jedno piętro MCK, udało się zmieścić sporo interesującego materiału.  Temat został potraktowany dosyć przekrojowy - oprócz klasycznych przykładów sensacji salonowych, takich jak olbrzymy, cudzoziemcy czy hermafrodyci zaprezentowano m. in. pensjonariuszy angielskich domów wariatów, wilkołaki, dandysów i brzydkich ludzi. Ale nie tylko. Sporo miejsca poświęcono na cudowne średniowieczno-wczesnorenesansowe bestiaria.  Przy większości wystawionych grafik, współcześni artyści, lubujący się w malowaniu potworów, wypadają jak banda nędznych nudziarzy. Nie mogło zabraknąć też karłów. Na szczęście nie sprowadzono ich jedynie do roli błaznów - na kilku rycinach można było zobaczyć miniaturowych dworzan. Aż przypomniała się urocza &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Drabina Jakubowa&lt;/span&gt; Władysława Terleckiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystawa nie ograniczała się jedynie do grafik - w miejscu przedstawiającym bardziej współczesne oblicza odmienności były wyświetlane  filmy - &lt;i&gt;Nosferatu – symfonia grozy &lt;/i&gt;Friedricha Wilhelma Murnaua i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dziwolągi&lt;/span&gt; Toda Browninga. Tuż obok znalazły się komiksowe akcenty ekspozycji*: okładka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;El Borbaha&lt;/span&gt; Charlesa Burnsa i plansze z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zostać nietoperzem&lt;/span&gt; Warrena Ellisa i Jima Lee (opowiadanie znajduje się w pierwszym tomie zbioru &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Batman: Black &amp;amp; White). &lt;/span&gt;Nie wiem czemu zdecydowano się akurat na grafiki Lee - jego Batman jest straszliwie zwyczajny, to po prostu człowiek w kostiumie nietoperza - nie czuć od niego nieludzkości czy dziwaczności. O wiele lepiej pasowałyby malunki Simona Bisleya lub ilustracje Tima Sale'a.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na ścianach ostatniej sali wisiały krzywe zwierciadła - tak, żeby zwiedzający, po kilku p&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-ECdxARIZRyA/TZdJK9p_T8I/AAAAAAAAAFg/B2bPpagaDl0/s1600/carnivale_poster_2.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 210px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ECdxARIZRyA/TZdJK9p_T8I/AAAAAAAAAFg/B2bPpagaDl0/s320/carnivale_poster_2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5591017915101958082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;okojach teorii, mógł się osobiście poczuć jak dziwadło. Przechodziłem od jednego lustra, do kolejnego chichocząc pod nosem, aż w pewnym momencie stanąłem oniemiały. Cóż za zabójczo seksowny karzeł! Dobre parę minut wpatrywałem się w moją skarlałą postać. Powiem szczerze - wyglądałem lepiej od połączenia Michaela J. Andersona i Pet&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-tv37poLvBrI/TZdXyQ4n1ZI/AAAAAAAAAFo/mDUitZ_DKII/s1600/peter_dinklage.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 251px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-tv37poLvBrI/TZdXyQ4n1ZI/AAAAAAAAAFo/mDUitZ_DKII/s320/peter_dinklage.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5591033983441294738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;era Dinklage'a**.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że byłbym najlepszym karłem świata.&lt;br /&gt;Paradowałbym sobie w moim przepysznym fezie, postukując laseczką, a obok mnie biegłby mój wierny mops, Winston. Ech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, jak dorosnę, to chcę zostać karłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji polecam ciekawego bloga: &lt;a href="http://nakota.tumblr.com/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Intertekstualnie. Wizualnie. Paranoidalnie.&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że spodoba się wszystkim koneserom dziecięcej pornografii, oszustom podatkowym i damskim bokserom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Ciekawostka - to nie były oryginalne grafiki, ani nawet wydruki tylko albumy komiksowe (z kolekcji &lt;a href="http://post.krakow.pl/"&gt;Andrzeja Rabendy&lt;/a&gt;) włożone w muzealne gablotki.&lt;br /&gt;**A już 17 kwietnia HBO wyemituje pierwszy odcinek serialu "Gra o tron" (na podstawie prozy George'a R. R. Martina, oczywiście), gdzie tenże zagra Tyriona Lannistera. Jaram się, jaram.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-6376097980492869162?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/6376097980492869162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2011/04/chce-zostac-karem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/6376097980492869162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/6376097980492869162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2011/04/chce-zostac-karem.html' title='Chcę zostać karłem!'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-ZNbl8MCbolc/TZc4_X-6EFI/AAAAAAAAAFY/xrSDqX-OMRo/s72-c/uiplakat.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-6935609125540157621</id><published>2010-10-23T04:01:00.000-07:00</published><updated>2010-10-23T05:50:22.138-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piekło i szatani'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Lustmord to Brian Williams dark-ambientu.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/TMLBkZCR48I/AAAAAAAAAEU/aX-LWtpNbxI/s1600/UNSOUND%2BFestival%2B2010%2BWire_220x600.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 163px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/TMLBkZCR48I/AAAAAAAAAEU/aX-LWtpNbxI/s320/UNSOUND%2BFestival%2B2010%2BWire_220x600.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5531196123304289218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Kolejny Unsound Festival się powoli kończy.&lt;br /&gt;(Przy okazji: patrzcie jaki fajny plakat!) Tym razem wybrałem się tylko na jeden koncert - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Darkness &amp;amp; Light&lt;/span&gt; w krakowskim kinie Kijów, czyli Hildur Guðnadóttir wraz z islandzkimi kolegami, Moritz von Oswald Trio i Lustmord. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A właściwie&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; LUSTMORD!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:donotoptimizeforbrowser/&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:donotoptimizeforbrowser/&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoBodyText"&gt;Ale zanim nastąpi darkambietowaty wylew hype'u, krótko o występie Hildur. Wiolonczela, dwa saksofony (obsługiwane przez jednego jegomościa) i gitara. Elektronicznie, nastrojowo. W połowie występu Hildur zaśpiewała hymn Islandii, uprzednio wyjaśniając, że napisał go facet, który dostał kamieniem w głowę, umiera i modli się, żeby bogowie przyjęli go do nieba*. Pozytywna, rozluźniająca godzina - ostatnie chwile spokoju przed dark-ambientowym Armageddonem.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoBodyText"&gt;Niektórzy twierdzą, że muzyka Lustmorda jest niepokojąca. Mylą się. Ona jest kurewsko przerażająca. Cieszę się, że przed koncertem nie zaaplikowałem sobie żadnego zmieniacza świadomości, bo mogłoby się to skończyć bardzo, bardzo źle.&lt;/p&gt;  &lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:12pt;"  &gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Potężne uderzenia niskich dźwięków, ryki, zawodzenia, wycie, upiorne rogi - tak w skrócie można opisać muzykę. Do tego równie klimatyczne wizualizacje - mgła, ogień, alchemiczne symbole oraz sporo metaforycznego szatana. Cała sala drżała, a niektórym skóra schodziła z twarzy. Całość zmiażdżyła, sponiewierała i zostawiła z uczuciem umęczenia poharatanej duszy.&lt;br /&gt;Zasłużone 620 w skali Crowleya.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po występie kazało się, że Lustmord to bardzo sympatyczny starszy pan, doskonale sprawdzający się w roli zakopiańskiego misia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem wystąpili sobie panowie z Moritz von Oswald Trio - jeden wesoło naparzał w dziwaczną świecącą perkusję, a dwaj pozostali coś kombinowali przy laptopie i innych elektronicznych ustrojstwach. Miło, sympatycznie - prawie dyskotekowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie - silny kandydat to tytułu koncertu roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Nasz napisali masoni. Polska: 1, Islandia: 0&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.lastfm.pl/music/Hildur+Gu%C3%B0nad%C3%B3ttir"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-6935609125540157621?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/6935609125540157621/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/10/lustmord-to-brian-williams-dark.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/6935609125540157621'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/6935609125540157621'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/10/lustmord-to-brian-williams-dark.html' title='Lustmord to Brian Williams dark-ambientu.'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/TMLBkZCR48I/AAAAAAAAAEU/aX-LWtpNbxI/s72-c/UNSOUND%2BFestival%2B2010%2BWire_220x600.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-2300796671436973582</id><published>2010-10-04T05:03:00.001-07:00</published><updated>2010-10-09T03:42:27.777-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komyksy'/><title type='text'>MFKiG w Łodzi jest dekadencki i zdegenerowany.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/TLBHByH7tQI/AAAAAAAAAEE/6aPfjqoIeko/s1600/logo-600.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 226px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/TLBHByH7tQI/AAAAAAAAAEE/6aPfjqoIeko/s320/logo-600.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5525994838744085762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyli kilka luźnym refleksji i czerstwych żartów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Łódź nadal jest brzydka*.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/"&gt;Olga&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/"&gt;Daniel&lt;/a&gt; powinni mieć pizdylion dzieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Fajnie było poznać &lt;a href="http://maciejpalka.blogspot.com/"&gt;Pałkę Macieja&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4.  &lt;a style="font-style: italic;" href="http://www.kultura.com.pl/index.php?s=k_132&amp;amp;d=k"&gt;Prosiacek&lt;/a&gt; się trochę zdezaktualizował. Ale tylko trochę. Większość tomiszcza wciąż miażdży pytę i wykręca suty. Już niedługo** dłuższa notka-recenzja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Jeden dystrybutor piwa na kilkusetosobową imprezę to wykurwisty pomysł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Komiksy wciąż są dla dzieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Igor Baranko obiecał, że jak dam mu milion euro to narysuje kolejnego Maksyma Osę. Uczciwy układ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. &lt;a style="font-style: italic;" href="http://biceps-zin.blogspot.com/"&gt;Biceps&lt;/a&gt; dumnie się pręży. Szkoda, że jest nadmuchiwany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. A &lt;a style="font-style: italic;" href="http://kartonkomiks.pl/"&gt;Karton&lt;/a&gt; trzyma poziom&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10. Podobnie jak &lt;a href="http://www.dolnapolka.pl/2010/09/07/och-przygody-gentlemanskiego-barbarzyncy/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Och! Przygody gentlemańskiego barbarzyńcy&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; (mimo skopanych literek i mieszania krykieta z krokietem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11. &lt;a style="font-style: italic;" href="http://farm5.static.flickr.com/4130/5048019783_978fff0bdf_o.jpg"&gt;Kultura Gniewu&lt;/a&gt; to naprawdę starzy ludzie.  Tort był, nawet ładny, ale i tak pogardziłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12. Należy zabronić Sztyborowi gry na fletni Pana. Strasznie kaleczy rzemiosło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13. Alex Robinson ma całkiem niezłe pochodzenie. Drań wywodzi się ponoć z Potockich. Można przyjąć, że jest moim baaaaaaaaardzo dalekim kuzynem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14. Krzysztof "Komiks polski się skończył na fanki kowalu" Skrzypczyk to stary, odrażający pornograf***.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oprócz tego były dzikie baunsy na biforowym gej-party, umiarkowany**** ochlaj, sporo hype'u i godziny frapujących dyskusji komiksologicznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Oczywiście, poza miejscem gdzie pomieszkiwałem pasożytniczo. Tam było cudownie.&lt;br /&gt;** he he he&lt;br /&gt;*** i zrzyna straszliwie z &lt;a href="http://kirkorinc.blogspot.com/?zx=17485770f395835"&gt;Kirkora&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;****kurwa&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-2300796671436973582?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/2300796671436973582/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/10/mfkig-w-odzi-jest-dekadencki-i.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/2300796671436973582'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/2300796671436973582'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/10/mfkig-w-odzi-jest-dekadencki-i.html' title='MFKiG w Łodzi jest dekadencki i zdegenerowany.'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/TLBHByH7tQI/AAAAAAAAAEE/6aPfjqoIeko/s72-c/logo-600.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-5127094515638809194</id><published>2010-05-01T04:01:00.000-07:00</published><updated>2010-05-03T04:15:11.970-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Marvel'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alan Moore'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ruchome obrazki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Tony Stark, ty rozkoszny łobuziaku!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S9wMp9fj6BI/AAAAAAAAADc/QsqbR0ai2ew/s1600/iron_man_2_whiplash.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S9wMp9fj6BI/AAAAAAAAADc/QsqbR0ai2ew/s320/iron_man_2_whiplash.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5466257962742048786" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgodnie z oczekiwaniami, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Iron man 2&lt;/span&gt; okazał się być bardzo dobrym popkorniakiem. Szybkim, pozbawionym zbędnych dłużyzn i widowiskowym.  Nakręconym bez niepotrzebnego patosu, skrzącym się błyskotliwymi dialogami i bardzo, bardzo zabawnym. Dość wspomnieć scenę, w której pijany Tony Stark bije się ze swoim czarnym kolegą. Obaj oczywiście w zbrojach.&lt;br /&gt;Paradoksalnie, to co najbardziej przykuwa uwagę w najnowszym filmie ze stajni Marvela, to nie efektowne efekty specjalne, wybuchy czy naparzanki, ale grający w nim aktorzy. Owszem, wszystkie wymienione prezentują się znakomicie, ale to właśnie kreacje aktorskie sprawiają, że       &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Iron Mana 2 &lt;/span&gt;ogląda się tak dobrze.&lt;br /&gt;Przede wszystkim sam tytułowy bohater, czyli Robert Downey Jr. Jego Iron Man jest w pewnym sensie zaprzeczeniem modelu superbohatera. To kawał bufona i narcyza. Jest niefrasobliwy, nie liczy się ze zdaniem innych, nadużywa trunków.  Ale to już pokazał w pierwszej części. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Iron Man 2 &lt;/span&gt;to przede wszystkim wróg Blaszaka - rosyjski fizyk, Ivan Vanko, czyli Mickey Rourke. Pokryty tatuażami, wyposażony w garnitur złotych zębiszczy - przy tym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nastajaszij russki - &lt;/span&gt;twardy, małomówny, prezentujący tumiwisistyczną odmianę stoicyzmu. Nawet wschodni akcent wyszedł mu nieźle. Rurka to wielki aktor i basta.&lt;br /&gt;Miłym akcentem była Scarlet Johansson, w roli Black Widow. Mimo, że jej rola była co najwyżej trzecioplanowa, to całkowicie przyćmiła, też zresztą niezłą, Gwyneth Paltrow. Cieszy większy udział Samuela L. Jacksona. Jako Nick Fury radzi sobie zupełnie nieźle i mam nadzieję, że w kolejnych filmach będzie bardziej eksploatowany.&lt;br /&gt;Drażnił jedynie konkurent Starka - wyglądający jak Piotr Kraśko, Justin Hammer. Był straszliwie przerysowany, jakby żywcem wyjęty z kreskówek wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Szkoda też, że startujący Iron Man dalej przypomina skrzyżowanie pingwina i C3PO.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej grzechów nie stwierdzono. Idźcie do kina i bawcie się dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój ulubieniec, obłąkany Alan Moore coraz bardziej szaleje w klimatach muzycznych. Niedawno współpracował ze Stevenem O'Malleyem z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sunn O)))&lt;/span&gt; przy utworze inspirowanym dwoma obrazami Martina i Turnera. Aktualnie pisze rock-operę o Johnie Dee, elżbietańskim magu i szpiegu. Muzyką do tego dzieła zajmują się członkowie zespołu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gorillaz&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Oprócz tego, niedługo ma ukazać się olbrzymie audio-wizualne wydawnictwo - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Unearthing&lt;/span&gt;, w którym Moore'a będą wspierać m. in. &lt;strong style="font-weight: normal;"&gt;Stuart Braithwaite&lt;/strong&gt; (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mogwai&lt;/span&gt;), Justin Broadrick (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jesu, Godflesh&lt;/span&gt;) i Mike Patton (wiadomo).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do posłuchania - stare nagranie mistrza Alana: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;March of the Sinister Ducks&lt;br /&gt;&lt;object height="285" width="380"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/cFK2Xq2RyiU&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/cFK2Xq2RyiU&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="285" width="380"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-5127094515638809194?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/5127094515638809194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/05/tony-stark-ty-rozkoszny-obuziaku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/5127094515638809194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/5127094515638809194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/05/tony-stark-ty-rozkoszny-obuziaku.html' title='Tony Stark, ty rozkoszny łobuziaku!'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S9wMp9fj6BI/AAAAAAAAADc/QsqbR0ai2ew/s72-c/iron_man_2_whiplash.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-6493171858071694684</id><published>2010-04-25T02:23:00.000-07:00</published><updated>2010-04-25T12:00:48.800-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kącik pseudo-yntelygenta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Powinniście słuchać więcej country</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S9QMuEyOokI/AAAAAAAAADU/fXtbq6Vn1n0/s1600/depesze.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 203px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S9QMuEyOokI/AAAAAAAAADU/fXtbq6Vn1n0/s320/depesze.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464006233605186114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak mi się przypomniało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dzisiejszym "Kąciku pseudo-yntelygenta" pokażemy jak chwalić się znajomością literatury z krajów egzotycznych. Przykładem będzie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Depeche Mode&lt;/span&gt;, Serhija Żadana. Prosto z dzikiej Ukrainy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wstępie należy wyjaśnić, któż to taki ten Żadan. "Serż Żadan? Hmm... Jakby go określić? Najtrafniej go zdefiniować jako mieszankę Wieniedikta Jerofiejewa, Huntera Thompsona oraz Charlesa Bukowskiego, podlaną punkowym sosem i z przyczepioną ukraińską mordą." Po czym wymieniamy tytuły innych jego książek (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Anarchy in UKR, Hymn demokratycznej młodzieży, Big Mac). &lt;/span&gt;Mimochodem wspominamy, że jego książki publikuje wydawnictwo "Czarne", należące do Andrzeja Stasiuka i jego żony, Moniki Sznajderman. Tonem znawcy polecamy zebranym wszystkie książki tej oficyny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem przechodzimy do sedna. "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Depeche Mode &lt;/span&gt;jest książką po części autobiograficzną, opisuje kilka dni ze studenckich lat pisarza i jego znajomych. Akcja powieści&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;to ciąg absurdalnych, pijacko-narkotykowych wojaży. Bohaterowie włóczą się po Charkowie i okolicach, chlejąc i ćpając na potęgę. Ścierają się z milicją, kradną popiersie Mołotowa, rozprawiają o teorii permanentnego pochuizmu, cały czas próbując odnaleźć zaginionego kumpla. W książce wręcz roi się od wyjątkowych, pełnokrwistych postaci m. in: Sobaka Pawłow, antysemita, który nienawidzi swoich rodziców - Żydów, amerykański kaznodzieja Johson-i-Johnson i puszczająca się z każdym córka generała - Marusia. Z zespołem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Depeche Mode &lt;/span&gt;książka nie ma wiele wspólnego - ot, tyle, że w pewnym momencie uspawani bohaterowie słuchają audycji radiowej, w której prezentowana jest dosyć frywolna wersja historii kapeli. Niemniej jest to całkiem długi moment i jedna z lepszych scen w powieści."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Później kilka słów o stylu.  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Depeche Mode &lt;/span&gt;to szybki, mocny drink literacki. Samogon z samogonem - wstrząśnięty, niezmieszany. Tej książki się nie czyta, tylko połyka jednym haustem. Kopie natychmiast. Język Żadana jest kokieteryjnie prostacki. Jest mocny, rubaszny okraszony soczystymi wulgaryzmami. Opisuje pijackie przygody, tak jak każdy z nas by chciał by jego wódczane eskapady wyglądały. Pisane przez niego bełkotliwe, acz smakowite dialogi wywołują raz po raz trudne do opanowania wybuchy śmiechu."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Jednak przez opary alkoholowe i dym marihuanowy przebija się gorzki obraz młodzieży ukraińskiej początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia - czasów transformacji i rodzącego się nieśmiało kapitalizmu. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Depeche Mode &lt;/span&gt;mimo pozornej niefrasobliwości, to opowieść pełna brudu, przemocy, braku perspektyw i ogólnej beznadziei."&lt;br /&gt;Powyższe zdania koniecznie należy podkreślić, na wypadek, gdyby publiczność miała odnieść (jakże mylne) wrażenie, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Depeche Mode &lt;/span&gt;taka sobie wesoła książka o młodocianych menelach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na finiszu przytaczamy kilka zgrabnych cytatów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Wowę i Wołodię nie za bardzo lubiliśmy, ale tolerowaliśmy ich, studiowali historię i jak większość prymusów z historii, współpracowali z KGB; KGB, myślę, mocno ucierpiało przez obecność w swoich szeregach dwóch daunów - Wowy i Wołodii, ale układ jest układ, inaczej po co trzymaliby ich na etacie."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"I jak oni grali! Jak bogowie! Czyli prawie nie kaszanili."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Jeszcze do dziś irlandzcy fanatycy futbolu, idąc na sportowe areny i kibicując swoim ulubieńcom, zgodnie wyśpiewują: &lt;/span&gt;Święty Dave'ie, wypierdol tych przeklętych katolików! "&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowiadając o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Depeche Mode &lt;/span&gt;należy delikatnie sugerować, że podobne przeżycia nie są nam obce - dzięki temu dodamy trochę mrocznego kolorytu do naszego imidżu chłodnego intelektualisty i w towarzystwie staniemy się równie atrakcyjni jak jednooki Gruzin w smokingu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiązując do tytułu notki - dwóch generałów Konfederacji, którzy po bitwie pod Gettysburgiem zdecydowali się porzucić karierę wojskową na rzecz grania country. Mrocznego, gotyckiego, szatańskiego country. Ladies and gentlemen - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Those Poor Bastards &lt;/span&gt;- "Swallowed by sin".&lt;br /&gt;&lt;object height="285" width="380"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/dsogItZ2nfU&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/dsogItZ2nfU&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="285" width="380"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;a class="ktxkamfohlrcsyahaaox" href="http://www.youtube.com/v/dsogItZ2nfU&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. S. Od jakieś czasu moje przygody można śledzić na Twitterze. W sensie tam, u góry strony, po prawej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-6493171858071694684?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/6493171858071694684/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/04/powinniscie-suchac-wiecej-country.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/6493171858071694684'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/6493171858071694684'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/04/powinniscie-suchac-wiecej-country.html' title='Powinniście słuchać więcej country'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S9QMuEyOokI/AAAAAAAAADU/fXtbq6Vn1n0/s72-c/depesze.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-999444495577984526</id><published>2010-04-11T08:06:00.000-07:00</published><updated>2010-04-11T15:33:24.018-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sarmatia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Sarmatia uboga</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S8HnFA1N_1I/AAAAAAAAADM/RyfJldz_V84/s1600/157751_02.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 211px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S8HnFA1N_1I/AAAAAAAAADM/RyfJldz_V84/s320/157751_02.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458898296658329426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przy niedzieli postanowiłem się wreszcie wybrać na wystawę &lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;Sarmatyzm. Sen o potędze&lt;/span&gt;. Pełen nadziei na ucztę dla oczu i ducha pomaszerowałem na Szczepańską, gdzie rzeczona się mieści. Na miejscu okazało się, że miśki z Muzeum Narodowego dały ciała. Temat potraktowano bardzo po macoszemu, jakby organizatorzy wstydzili się kultury sarmackiej, jako części naszej tożsamości narodowej. Wystawa została przygotowana niemalże wyłącznie dla ludzi, którzy nigdy w życiu z kulturą sarmacką  nie mieli do czynienia. Ekspozycje upchnięto w kilku salkach na parterze kamienicy Szołayskich. Zbiory prezentują się mało okazale - cóż, przedstawienie przekroju 300 lat polskiej kultury i sztuki użytkowej na takim obszarze nie mogło wyjść dobrze. Wystawa zawiera sporo niezłych portretów, kilka ksiąg,  parę ozdób, pasów i trochę oręża od Czartoryskich, oprócz tego jeden pokój poświecono na pokazanie jak styl sarmacki funkcjonował w późniejszych czasach. Dodatkowo można przymierzyć żupan (wow!) i kupić parę pamiątek (reprodukcji obrazów i tandetnych gadżetów pseudo-sarmackich) w muzealnym sklepiku. I tyle. Gdyby coś takiego organizowało muzeum w jakimś miasteczku powiatowym - wszystko byłoby w porządku, ale gdy temat podejmuje Muzeum Narodowe, reklamując go w dodatku plakatami rozwieszonymi w całym mieście, wymagania są dużo, dużo większe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W miarę obiecująco prezentuje się cykl wykładów towarzyszących wystawie - szczególnie interesująco zapowiadają się odczyty dr hab. Andrzeja Waśko - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wpływ literatury pięknej na obraz sarmatyzmu w świadomości historycznej Polaków &lt;/span&gt;(29 IV o 18.00)&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;i dr hab. Piotra Krasnego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Barokowa kultura Sarmatów i Madziarów&lt;/span&gt; (11 V, również o 18.00)&lt;span style="font-style: italic;"&gt;.&lt;/span&gt; Tuszę, iż prelegenci nie powtórzą błędów muzealników i swoje wystąpienie przygotują rzetelnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pocieszenie puściłem sobie Jacka Kaczmarskiego - panie i panowie - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Na starej mapie krajobraz utopijny.*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="285" width="380"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ynjPQv9W45g&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ynjPQv9W45g&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="285" width="380"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji - &lt;span style="font-size:100%;"&gt;nowa płyta Currenta 93, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Baalstorm, Sing Omega (December 1971)&lt;/span&gt;, ukazać się ma już 28 maja. Cieszymy się jak Wookie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Z płyty &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sarmatia&lt;/span&gt;, oczywiście.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-999444495577984526?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/999444495577984526/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/04/sarmatia-uboga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/999444495577984526'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/999444495577984526'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/04/sarmatia-uboga.html' title='Sarmatia uboga'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S8HnFA1N_1I/AAAAAAAAADM/RyfJldz_V84/s72-c/157751_02.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-3463426555926432226</id><published>2010-04-09T10:54:00.000-07:00</published><updated>2010-04-10T07:12:18.564-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Marvel'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komyksy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Ile Marvela w Marvelu i czy Stan Lee powinien się przewracać w grobie?*</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S79u9tZXtPI/AAAAAAAAADE/TB9brR7O3ck/s1600/Powerless_tpb.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 208px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S79u9tZXtPI/AAAAAAAAADE/TB9brR7O3ck/s320/Powerless_tpb.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458203279833412850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Excelsior! Co było gdyby wszystkich marvelowskich trykociarzy-cwaniaczków pozbawić supermocy i modnych obcisłych kostiumów? Albo stworzyć uniwersum gdzie bohaterowie nigdy nadludzkich zdolności nie mieli? Na pomysł napisania czegoś takiego, a konkretnie komiksu o wdzięcznym tytule &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Powerless&lt;/span&gt; wpadło dwóch panów - Matt Cherniss i Peter Johnson.&lt;br /&gt;Oś fabuły stworzona jest wokół trzech postaci - Petera Parkera, który po ugryzieniu pająka cierpi na martwicę prawej ręki, ślepego prawnika, Matta Murdocka i Logana, który ma problemy z pamięcią. Całą trójkę łączy postać psychologa, dr Wattsa, który jednocześnie jest narratorem w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Powerless. &lt;/span&gt;&lt;span&gt;Jako, że jest to świat Marvela, w tle przewija się mnogość innych znajomych postaci - Tony Stark, Emma Frost, Brian Michael Bendis... Jednak jest to też komiks anty-marvelowski, w potocznym rozumieniu tego słowa. Nie-niesamowity, nie-spektakularny, pozbawiony efektownych scen walk, pościgów, wybuchów. Co nie znaczy, że jest nudny - wprost przeciwnie, trzyma w napięciu do ostatniej strony.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Wątki Parkera i Murdocka oraz ich zmagania, odpowiednio, z Normanem Osbornem i Wilsonem Fiskiem napisane są bezbłędnie i czyta się je wybornie, wręcz wyborowo. Jak na ludzi, o których wcześniej nie słyszałem, obaj panowie sprawili się dzielnie. Niestety, postać Logana wyraźnie została wtłoczona na siłę. Wygląda na to, że włodarze Marvela, po przeczytaniu komiksu powiedzieli: "No, dobra chłopaki, fajny komiks napisaliście, ale czemu tu nie ma Wolverine'a? Musicie jakoś wcisnąć Wolverine'a! Wszyscy kochają Wolverine'a! Komiksy bez Wolverine'a gorzej się sprzedają! Wymyślcie coś, ok?" No i wymyślili - do całkiem dobrego dramatu psychologicznego  z lekką nutką sensacji dodali hipnozę, pranie mózgu, i rękawice-pazury. Bafomecie, ty widzisz i nie grzmisz! O ile lepiej do tej historii pasowałby cierpiący na rozdwojenie jaźni Bruce Banner. Rysunki w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Powerless &lt;/span&gt;popełnił Michael Gaydos, ilustrator m. in. niezłego komiksu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Daredevil: Redemption&lt;/span&gt;. Lepszego grafika chyba nie mogli znaleźć - jego kreska jest brudna, brzydka, doskonale pasująca do zwyczajności świata wykreowanego przez Chernissa i Johnsona.&lt;br /&gt;Pomijając niefortunny występ pazurzastego, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Powerless&lt;/span&gt;, to dobra rzecz - niegłupia, ale też niespecjalnie przeintelektualizowana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dzisiejszym kąciku muzycznym znany antropolog i  popularyzator kultury ormiańskiej Meesh zO'khenkha przedstawia tradycyjną kołysankę, szczególnie popularną wśród dzikich plemion Galicji i Lodomerii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="285" width="380"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FgeAWqYh28A&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FgeAWqYh28A&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="285" width="380"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Śmiałek&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;, 1930&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;p. s.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;Krakusy i Kraków odwiedzający - wybierzcie się do Muzeum Narodowego na wystawę Maciejowskiego. warto.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;*Rzecz jasna, nie mam zamiaru odpowiadać na te pytania.&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-3463426555926432226?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/3463426555926432226/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/04/ile-marvela-w-marvelu-i-czy-stan-lee.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/3463426555926432226'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/3463426555926432226'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/04/ile-marvela-w-marvelu-i-czy-stan-lee.html' title='Ile Marvela w Marvelu i czy Stan Lee powinien się przewracać w grobie?*'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S79u9tZXtPI/AAAAAAAAADE/TB9brR7O3ck/s72-c/Powerless_tpb.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-1338047985751207777</id><published>2010-03-28T01:58:00.000-07:00</published><updated>2011-06-11T12:13:41.293-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tytani plugawej współczesności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Hej, Boyd - jak się czujesz?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S68adtrwMQI/AAAAAAAAACc/Pn8K9yqs0Zk/s1600/boyd-waylfeeI.png"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 300px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S68adtrwMQI/AAAAAAAAACc/Pn8K9yqs0Zk/s320/boyd-waylfeeI.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5453606771550597378" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Boyd Rice to szalenie interesujący Amerykanin - okultysta, artysta plastyk, współtwórca nurtu UNPOP ART, filozof, poszukiwacz Świętego Graala, sobowtór Dymitra Miedwiediewa i muzyk. W swojej karierze bawił się rożnymi gatunkami - od dziwacznych neo-folków, przez pop, aż po dzikie, szatańskie, apokaliptyczne, niesłuchalne, amelodyjne noisy. W których, zresztą Boyd (czy też NON, bo pod takim pseudonimem często występuje) czuje się chyba najlepiej. Jego muzyka jest groźna, złowieszcza, prowokująca, a jednocześnie hipnotyzująca. W słuchaczu wywołuje niepokój, przygnębienie, gniew. Boyd lubi szokować - zarówno tekstami, jak i strona wizualną swojej twórczości - odwołuje się często do symboli okultystycznych, religijnych i stylistyki nazistowskiej. Jak już pisałem - Boyd Rice to głównie potępieńczy nois&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S6-2_hkjIwI/AAAAAAAAACk/YHXlSz6NiWE/s1600/Boyd%2BRicelove.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 212px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S6-2_hkjIwI/AAAAAAAAACk/YHXlSz6NiWE/s320/Boyd%2BRicelove.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5453778876228641538" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;e - ale nie tylko.&lt;br /&gt;Płyta &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The way I feel &lt;/span&gt;to składanka utworów łagodniejszych brzmieniowo (ale mocnych w warstwie lirycznej) nagranych na przestrzeni lat z wieloma tuzami sceny neo-folkowej i ambientowej. Dość wymienić takie szychy jak David Tibet (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Current 93&lt;/span&gt;), Douglas P. (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Death In June&lt;/span&gt;), &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Coil&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Luftwaffe. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jak tytuł wskazuje i jak głosi tekst na karteczce (bo trudno to książeczką nazwać) dołączonej do albumu, jest to płyta o uczuciach, jakie targają Boydem. Czyli jest tu wszystko, co lubi i czym chciałby się podzielić ze światem: muzyka z filmu Richarda Wolstencrofta &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pearls before swine&lt;/span&gt; (w którym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nota bene&lt;/span&gt; zagrał główną rolę), okultyzm, kiczowate popowe wstawki, żarty (Why did the feminist cross the road?), folk, przemyślenie na temat natury ludzkiej, ambient i soczyste teksty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aż przytoczę moje dwa ulubione fragmenty:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Whatever happened to Vlad the Impaler?&lt;br /&gt;Where's Genghis Khan when you need him?"&lt;br /&gt;                                                                       Z piosenki People&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S6_JG9wTuBI/AAAAAAAAACs/AYAEiE_N1Hc/s1600/Boyd%2BRice.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 135px; height: 250px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S6_JG9wTuBI/AAAAAAAAACs/AYAEiE_N1Hc/s320/Boyd%2BRice.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5453798795262539794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I z kawałka o wdzięcznym tytule &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hatesville&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"And you know what?&lt;br /&gt;You need hate&lt;br /&gt;And we need to let you hate, because we're your friends&lt;br /&gt;And we want to see you happy, and healthy, and just a little bit angry"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda, że urocze? Teraz wyobraźcie sobie, że cała płyta taka jest. Rozkoszna, ironiczna, kochana.&lt;br /&gt;A przy tym bardzo przyjemna dla ucha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hatesville &lt;/span&gt;na zachetę:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="285" width="380"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/JNmfoDM8xPE&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/JNmfoDM8xPE&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="285" width="380"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-1338047985751207777?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/1338047985751207777/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/03/hej-boyd-jak-sie-czujesz.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/1338047985751207777'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/1338047985751207777'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/03/hej-boyd-jak-sie-czujesz.html' title='Hej, Boyd - jak się czujesz?'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S68adtrwMQI/AAAAAAAAACc/Pn8K9yqs0Zk/s72-c/boyd-waylfeeI.png' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-4353561040490725761</id><published>2010-03-19T12:19:00.000-07:00</published><updated>2010-03-19T18:14:16.743-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kącik pseudo-yntelygenta'/><title type='text'>Komiksy są dla dzieci ...</title><content type='html'>... więc dzisiaj będzie o Prawdziwej Literaturze. Tym postem rozpoczynam cykl poradnikowy pt. "Kącik pseudo-yntelygenta, czyli co znać wypada, by błyszczeć na salonach".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S6PTPvcSlgI/AAAAAAAAACM/_ZVjNkb8wYg/s1600-h/fotoplastikon---jacek-dehnel.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 259px; height: 225px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S6PTPvcSlgI/AAAAAAAAACM/_ZVjNkb8wYg/s320/fotoplastikon---jacek-dehnel.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450432241435055618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na pierwszy ogień bierzemy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fotoplastikon&lt;/span&gt; Jacka Dehnela. Gdy rozmowa przy stole zejdzie na tematy literackie, napomykamy o tym "młodym, modnym pisarzu", wspominamy mimochodem, że jego poprzednie książki były "niczego sobie" i rzucamy parę zdań o jego "lekkim i rozkosznym stylu". Gdy uwaga otoczenia już się na nas skupi, gładko przechodzimy do ostatniego dehnelowego dzieła.&lt;br /&gt;"Proszę państwa! Cóż to za uroczy album! Jak on to wspaniale połączył - wyobraźcie sobie państwo - ponad setka zdjęć z kolekcji autora, starych zdjęć, w większości z XIX, bądź pierwszej połowy XX wieku, i do każdego dołączony krótki tekst. Zdjęcia sa przeróżne - polskie, zagraniczne, dobre, nieostre, przedstawiające ludzi biednych i bogatych, widokówki, portrety, oblicza dzieci i dorosłych etc. Metody w doborze zdjęć dopatrzyć się nie podobna. Oczywiście, Dehnel nie ogranicza się do prostackiego opisu sytuacji przedstawionej na kliszy, broń Boże, on pisze o tym, czego tam nie ma. Choć mogło być. Bądź wręcz powinno. Odgaduje myśli i historie ludzi na nich uwiecznionych. czasem jednak zdjęcia są tylko bazą dla jego własnych rozważań o sztuce, ludzkości, życiu. Moi państwo, powiem krótko  - ja kocham styl Jacka Dehnela. Sposób w jaki ten młodzieniec posługuje się językiem polski jest zachwycający. Lekko, dowcipnie, stylowo i elegancko, jednak, kiedy trzeba, potrafi rzucić mocniejszym słowem. Z gracją wplata słowa obce, neologizmy czy wyrazy dawno już wyszłe z użycia, czym buduje cudowny klimat Młodej Polski, dwudziestolecia, świata, który odszedł wraz ze śmiercią Witkacego. Moi państwo! Skoro Boy nazwał Baudelaire'a poeta krakowskim, ja nie mogę odmówić podobnego miana Dehnelowi!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Monolog kończymy stwierdzeniem, że Dehnel pisze prawie tak dobrze jak my, mimo, że w duchu nienawidzimy tego wstrętnego dandysa, bo wiemy, że jest od nas dużo, dużo lepszy*. Dzięki temu wywodowi, zyskujemy w towarzystwie renomę człowieka obeznanego i przez resztę wieczoru możemy bawić zebranych rozmową na temat marokańskich neo-romantyków, a których, rzecz jasna, nie mamy zielonego pojęcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S6PyTbqsEVI/AAAAAAAAACU/qo_SupPM4_Y/s1600-h/22_psy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 224px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S6PyTbqsEVI/AAAAAAAAACU/qo_SupPM4_Y/s320/22_psy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450466389706674514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nie samymi quasi-młodopolskimi wynurzeniami człowiek żyje, dlatego po powrocie z proszonej kolacji warto sięgnąć po jakąś książkę dla prawdziwych mężczyzn. Najlepiej krakowską. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wigilijne psy&lt;/span&gt; to zbiór opowieści niesamowitych i miejskich legend, historii, które mógłby opowiedzieć pijak, w środku nocy, w zamian za papierosa. Dzięki tej książce przestrzeń nadprzyrodzona Galicji wzbogaciła się w takie cuda i dziwy jak duch pociągu, potępieniec zabijający taksówkarzy czy tytułowe psy, zjawiające się w każdą Wigilię. Akcja większości nowelek ma miejsce na terenie Krakowa, ale nie tego starego, majestatycznego - okolice historyczne raczej autora nie interesują, skupia się na brudnych zaniedbanych, peryferyjnych dzielnicach i szarościach przestrzeni  post-socrealistycznej. Bohaterowie Orbitowskiego to zwykle ludzie z marginesu - kanciarze, menele, niespełnieni artyści - postaci, których nie można lubić, ale dziwnie trudno się z nimi w pewien sposób nie utożsamiać. To po prostu ludzie, więc ich reakcje na zjawiska nadprzyrodzone są czysto ludzkie i przez to wiarygodne. Groza &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wigilijnych psów&lt;/span&gt;, mimo rynsztokowej otoczki, jest bardzo subtelna - próżno szukać u niego flaków powiewających na wietrze czy czy krwi wesoło tryskającej na cztery strony świata. Mimo, to (a może właśnie dlatego) udaje mu się wywołać w czytelniku uczucie niepokoju. Czytając &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wigilijne psy &lt;/span&gt;nie bałem się, ale później, gdy zwiedzałem co mroczniejsze zakątki Krakowa, czułem coś na kształt niepokoju. Orbitowski posiada cechę właściwą pierwszorzędnym pisarzom drugorzędnym - potrafi tak przykuć uwagę, że czytelnik ani się zorientuje, a już przewraca ostatnią kartkę. Język jakim się posługuje jest twardy, pozbawiony zbędnych ozdobników, jednocześnie soczysty i doskonale współgrający z przedstawianymi treściami. Jego dialogi czyta się wybornie - brzmią tak naturalnie, że miejscami ma się wrażenie, jakby się w nich uczestniczyło.&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Dodajmy do tego jeszcze niebanalne pomysły i mistrzowskie prowadzenie fabuły, a otrzymamy jeden z lepszych  zbiorów polskich opowiadań fantastycznych.&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Podsumowując - ja chcę więcej.&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*I ubiera się zdecydowanie zbyt dobrze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-4353561040490725761?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/4353561040490725761/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/03/komiksy-sa-dla-dzieci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/4353561040490725761'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/4353561040490725761'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/03/komiksy-sa-dla-dzieci.html' title='Komiksy są dla dzieci ...'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S6PTPvcSlgI/AAAAAAAAACM/_ZVjNkb8wYg/s72-c/fotoplastikon---jacek-dehnel.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-1455737999796440378</id><published>2010-03-07T02:26:00.000-08:00</published><updated>2010-03-07T10:17:49.697-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komyksy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ruchome obrazki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Batman'/><title type='text'>Wszyscy tu jesteśmy obłąkani.  Ja jestem obłąkany. Ty jesteś obłąkana.*</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S5OC9DOeoHI/AAAAAAAAAB8/FyxyCFy6_q4/s1600-h/alice_in_wonderland_movie_poster_tweedledee_tweedledum.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 201px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S5OC9DOeoHI/AAAAAAAAAB8/FyxyCFy6_q4/s320/alice_in_wonderland_movie_poster_tweedledee_tweedledum.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445840359770726514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;"Zadziwiający i porywający!"&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Arkham Courier&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;"Urokliwy i niesamowity!"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Innsmouth Times&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;"Ia! Ia! G'hatg! 'bwagf!"&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;R'lyeh Herald&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Miałem wiele obaw przed obejrzeniem burtonowskiej "Alicji w Krainie Czarów". Cholernie wiele. Bałem się, że wyjdzie podobnie pretensjonalna nuda, jak w przypadku "Sweeney Todda". Bafometowi niech będą dzięki - lękałem się niepotrzebnie.&lt;br /&gt;Burton bardzo dużo zmienił w swojej wizji Krainy Czarów. Przede wszystkim połączył dwa światy - ten z dna króliczej nory i ten znajdujący się po drugiej stronie lustra. Jego film to kontynuacja książek Carolla. Alicja jest dorosła i powraca do dziwacznego świata, nie pamiętając poprzednich wizyt i wpada w sam środek konfliktu między panującą Czerwoną Królową (Kierową), a jej wygnaną siostrą, Białą Królową (Szachową).&lt;br /&gt;"Alicja ..." to piękny obraz, wizualnie dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. Nie jest tak mroczny i posępny jak większość dzieł Burtona (w końcu to film dla dzieci), ale groteska oraz baśniowość doskonale tworzą klimat niesamowitości i dziwaczności. Wspaniałą scenografię wspiera galeria cudownych postaci. Burton wstawił ich naprawdę sporo, jednak większość z nich mocno zapada w pamięć, dość wspomnieć rozkosznego Kota z Cheshire (głos Stephena Fry'a), flegmatyczną gąsienicę (głos Alana Rickmana) czy Dżabbersmoka (głos Christophera Lee).&lt;br /&gt;Burton odszedł częściowo od poetyki sennych marzeń. Akcja w jego "Alicji ..." jest mniej chaotyczna, pozbawiona surrealistycznych rozwiązań fabularnych (choć samego surrealizmu jest sporo), całość jest raczej udziwnionym filmem fantasy. Dodano też sporo akcji - walk, pościgów, publiczną prawie egzekucję, Alicję jeżdżącą na Banderzwierzu itd, itp.&lt;br /&gt;Tim stworzył film kompletny - nie sądzę, bym chciał coś w nim zmieniać, usuwać czy dodawać. Przez te prawie dwie godziny bawiłem się doprawdy pysznie.&lt;br /&gt;Polecam. Po prostu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakby ktoś potrzebował - strona z kilkoma polskimi przekładami wiersza "Jabberwocky":&lt;br /&gt;http://home.agh.edu.pl/~szymon/jabberwocky.shtml&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p. s. Depp i Bonham Carter też byli w porządku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p. s. 2: Jedno małe "kurwa mać" - podczas napisów końcowych śpiewa Avril. Burton chyba przegrał jakiś zakład.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S5Pk7dwfvFI/AAAAAAAAACE/jOO6qw-VVv8/s1600-h/batman-cacophony-1-cover.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 208px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S5Pk7dwfvFI/AAAAAAAAACE/jOO6qw-VVv8/s320/batman-cacophony-1-cover.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445948084672511058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Batman: Cacophony.&lt;/span&gt; Deadshot poluje na Jokera. Onomatopoeia (psychol w masce posługujący się jedynie wyrazami dźwiękonaśladowczymi) chroni Jokera i poluje na Batmana. Joker poluje na Maxie Zeusa, który produkuje narkotyki na bazie jego trutki. Wszystko kończy się rozmową Gacka z Wesołym, w której okazuje się, że Nietoperzasty jest cipą. Tak w skrócie przedstawia się fabuła. Autorem scenariusza jest szlachetny Kevin Smith, co robi nadzieje, ale również stawia wymagania, zwłaszcza po znakomitym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kołczanie&lt;/span&gt;. Niestety, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Cacophony&lt;/span&gt; bliżej jest raczej do smithowego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Daredevila&lt;/span&gt;. Akcja niby tam jakaś jest. Nawet w niektórych momentach ciekawa. Dialogi też czasami są zręczne, dowcipne i w stylu filmowych dokonać Kevina. Joker z brodą jest zabawny. Szkoda, że są to tylko przebłyski geniuszu - cała fabuła bardzo rozczarowuje. Smith nie przestawił niczego nowego, a stare też mu niezbyt wyszło. Nieładnie, drogi panie, bardzo nieładnie.&lt;br /&gt;Czarno-czerwono-białe okładki Adama Kuberta wyszły całkiem nieźle. Nie można tego samego powiedzieć o rysunkach Waltera Flanagana, które mocno walą kupą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Bezczelnie ukradzione ze "Złotego popołudnia" Sapkowskiego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-1455737999796440378?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/1455737999796440378/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/03/wszyscy-tu-jestesmy-obakani-ja-jestem.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/1455737999796440378'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/1455737999796440378'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/03/wszyscy-tu-jestesmy-obakani-ja-jestem.html' title='Wszyscy tu jesteśmy obłąkani.  Ja jestem obłąkany. Ty jesteś obłąkana.*'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S5OC9DOeoHI/AAAAAAAAAB8/FyxyCFy6_q4/s72-c/alice_in_wonderland_movie_poster_tweedledee_tweedledum.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-6443749767344097178</id><published>2010-02-24T07:49:00.000-08:00</published><updated>2010-03-05T02:08:13.798-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Marvel'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komyksy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Ultimate Ulver</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S4_udTfnLEI/AAAAAAAAABk/CIo9yxAh1nE/s1600-h/DSC00071.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S4_udTfnLEI/AAAAAAAAABk/CIo9yxAh1nE/s320/DSC00071.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5444832661730700354" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czas najwyższy, coby pokrótce opisać wrażenia z koncertu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ulvera&lt;/span&gt;, który przeszło tydzień temu był się odbył w krakowskim "Studiu". Pierwszym supportem  była kapela, nosząca dumne miano &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tides from Nebula&lt;/span&gt;. Panowie grali smętne post-metale, więc w tym czasie mogłem w spokoju i bez zbędnych wyrzutów sumienia wypić piwo. Zaraz po nich na scenę wkroczył Attila Csihar z solowym projektem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Void ov Voices&lt;/span&gt;. Czułem się niemalże, jakbym słyszał kontynuację październikowego koncertu Sunn O))). To, co ten szalony Węgier tworzył na scenie najbezpieczniej określić jako gregoriański-noise-drone. Wyobraźcie sobie - stoi sobie facet przebrany za mnicha, przed nim kilka świeczek, a  on inkantuje coś w jakimś dziwnym języku, jednocześnie nakładając swój, nagrany uprzednio, głos. Jak kiedyś ukaże się studyjny album, to ja go chcę. Chcę.* Attila sprawił, że gwiazda wieczoru wypadła nieco blado. Owszem, było przyjemnie, mrocznie, nastrojowo, ale drużyna krasnala z Norwegii niczym nie zaskoczyła. Zagrali solidnie, niestety, bez pazura.&lt;br /&gt;Wkurzyłem się też trochę przy stoisku z płytami - w wersji CD do kupienia były jedynie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Shadows of the Sun&lt;/span&gt;. Chciałem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Perdition City&lt;/span&gt;, ale,  czarne placki mnie nie bawią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S4_vvpKQt-I/AAAAAAAAAB0/AeCopTdX29I/s1600-h/ultimateorigins.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 206px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S4_vvpKQt-I/AAAAAAAAAB0/AeCopTdX29I/s320/ultimateorigins.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5444834076296001506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Z rzeczy dymkowych. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ultimate Origins&lt;/span&gt;, czyli o początkach najfajniejszego (poza zombiakowatym) uniwersum Marvela. Brian Michael Bendis (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Daredevil, Ultimate Spider-Man&lt;/span&gt;) w pięciu zeszytach przedstawia, jak to się wszystko zaczęło. A zaczyna się ciekawie, w czasie II Wojny Światowej. Rząd amerykański pracuje nad powołaniem do życia superżołnierza. Tymczasem na Sycylii trzech żołnierzy, o jakby znajomych nazwiskach - Fury, Howlett i Fisk, zajmuje się wesołym rabunkiem.  Jeden z nich zostanie wykorzystany przy stworzeniu Kapitana Ameryki. Później scenarzysta gładko przechodzi do późniejszych lat i narodzin pierwszego mutanta. Gładko wiąże to z początkami współpracy Xaviera i Magneto, by w finale przejść do ponownych prac nad formułą superżołnierza. Wtedy pojawia się generał Ross, a Fury powołuje zespół naukowców składający się z  Franklina Storma, Richarda Parkera, Bruce'a Bannera i Hanka Pyma. Jak można się domyślać, efekt ich badań jest duży i zielony.&lt;br /&gt;Bendis to mistrz komiksu środka. Facet potrafi wiarygodnie przedstawić  &lt;span&gt;kolesi w kostiumach zarówno w czasach współczesnych, jak i umiejscawiając ich w historii&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;span&gt;Tak też jest w &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ultimate Origins&lt;/span&gt;&lt;span&gt;. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;  &lt;/span&gt;Ładnie łączy wątki znane z uniwersum 616, miejscami przerabia je i modyfikuje, tak by pasowały do zultimizowanego świata.&lt;span&gt; Całość opowiedziana jest zręcznie, więc czyta się toto naprawdę dobrze . Poziomem komiks oscyluje mniej więcej koło znakomitych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ultimates&lt;/span&gt; Millara i Hitcha. Ech, chcę więcej tego typu trykociarskich komiksów.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;*Czytasz to, pajacu w czerwonej czapie? Czytasz? No, to rozumiesz.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-6443749767344097178?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/6443749767344097178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/02/ultimate-ulver.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/6443749767344097178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/6443749767344097178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/02/ultimate-ulver.html' title='Ultimate Ulver'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S4_udTfnLEI/AAAAAAAAABk/CIo9yxAh1nE/s72-c/DSC00071.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-4624175563226067704</id><published>2010-02-15T11:33:00.000-08:00</published><updated>2010-02-15T14:34:23.640-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komyksy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alan Moore'/><title type='text'>Tom Strong is strong i ryby, które mówią "kurwa".</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S3nCpynpAhI/AAAAAAAAABU/JCoRI3qYXYA/s1600-h/strontom.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S3nCpynpAhI/AAAAAAAAABU/JCoRI3qYXYA/s320/strontom.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5438592048245047826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Co robi Alan Moore, kiedy jest zmęczony odprawianiem rytuałów magyi chaosu i pisaniem scenariuszy do Wielkich-Komiksów-Łamiących-Wszelkie-Konwencje?&lt;br /&gt;- Bierze się za "Toma Stronga".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Tom Strong" to hołd złożony pulpowym komiksom science-fiction pierwszej połowy XX wieku. Tym razem szalony Anglik oparł się pokusie wywracania konwencji na drugą stronę i podszedł do tego fragmentu pop-kultury niemalże na klęczkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kolei: tytułowy bohater jest synem genialnego naukowca, Sinclaira Stronga. Urodził się  w roku 1900 na tropikalnej wyspie - Attabar Teru, gdzie rodzice wychowywali go w specjalnej komorze o podwyższonej grawitacji, by chłopiec był silniejszy od innych ludzi. Za jego edukację odpowiadał robot - Pneuman, który dbał, by Tom  był wszechstronnie wykształcony. Po tragicznej śmierci rodziców, Strongiem Juniorem zajęli się tubylcy. Jak można się domyślić plemię dysponuje czymś magicznym, w tym wypadku jest to korzeń Goloka - tajemnicza roślina o wielu właściwościach, która m. in. znacznie przedłuża życie osób ją spożywających.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po osiągnięciu dojrzałości, Tom przenosi się z żoną, Dhaluą (córką wodza, oczywiście) do amerykańskiego Millenium City, gdzie rozpoczyna karierę jako &lt;span style="font-style: italic;"&gt;science-hero&lt;/span&gt;. Walczy zarówno z  geniuszami zła jak i pospolitymi oprychami, wyprawia się w kosmos, przenosi w czasie, konstruuje niezwykłe wynalazki, podróżuje do wnętrza Ziemi, ratuje świat przed zagładą. Standard. W jego perypetiach pomagają mu: małżonka, córka o imieniu Tesla, wspomniany robot, Pneuman, inteligentny goryl - Salomon i członkowie jego fanklubu - "Strongmen of America".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pierwszym tomie Moore serwuje doprawdy smakowitą mieszankę - Azteków, przybyłych z wymiaru,w którym ich imperium nie upadło, ale rozwinęło się do poziomu nieznanego białemu człowiekowi, podróż na superkontynent, Pangeę (jakieś 200 mln lat nazad), Super-nazistki (cóż może być fajniejszego?*), a przede wszystkim arcy-wroga Toma, złowrogiego, świetnie ubranego geniusza zła - Paula Saveena.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W "Tomie Strongu" Moore ma absolutną wolność. Może bezkarnie używać najmniej logicznych rozwiązań. Może bez skrępowania kreować papierowe, jednowymiarowe postaci. Może rzucać czerstwymi żarcikami. Może wymyślać najbardziej niesamowite i nierealne przygody. Może rżnąć na potęgę z tanich książek, komiksów i filmów. Może używać całego arsenału środków właściwych dla starych pulpowych historyjek. Może wszystko, dopóki robi to z właściwym sobie wdziękiem i polotem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno nie czytałem tak bezpretensjonalnego i lekkiego komiksu. Moore stworzył serię nie roszcząca sobie praw do niczego poza byciem znakomitą rozrywką. Nie wdaje się w żadne rozważania etyczno-filozoficzne, nie analizuje kondycji współczesnego społeczeństwa - po prostu - opowiada historie - i widać, że sprawia mu to sporą radość.&lt;br /&gt;Powiem szczerze -  jestem "Tomem ..." zachwycony. Mam słabość do wszelkiego rodzaju &lt;span style="font-style: italic;"&gt;weird tales&lt;/span&gt;, a monsieur Alan bawi się tym naprawdę dobrze. Nieważne jak nieprawdopodobne, czy wręcz idiotyczne są opowieści o Tomie Strongu - ja się cieszę jak dzieciak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S3nE_d0PliI/AAAAAAAAABc/-FP3u5QxRBo/s1600-h/okladka-640.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 229px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S3nE_d0PliI/AAAAAAAAABc/-FP3u5QxRBo/s320/okladka-640.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5438594619641140770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;A teraz coś z zupełnie innej - świeższej - beczki. "Pod prąd" Sebastiena Chrisostome'a. Komiks, który rok temu zdobył nagrodę "Angouleme 2009. Polski wybór". Czyli powinien być przynajmniej bardzo dobry. Niestety, jest tylko dobry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Pod prąd" jest miła, prostą, niezbyt długą opowiastką o trzech łososiach, płynących w górę rzeki. Ryby płyną tam, rzecz jasna, na panienki. I po drodze gadają - o babach, o życiu, o babach, o życiu ... Potem przeżywają trochę mrożących krew w żyłach przygód - niedźwiedzie, szczupaki, stawy hodowlane, ryby mutanty - aż do szczęśliwego zakończenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmowy łososi to najmocniejsza strona komiksu. Są bardzo ludzkie,  pieprzne - ryby dyskutują ostro, dogryzają sobie, klnąc nieraz niczym szewcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie jest zły komiks. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że jest zacny. Rybne dialogi są przepyszne, obrazki przyjemne, ciepłe kolorki, narracja też niczego sobie, ale mam wrażenie niedosytu. Jakby czegoś temu albumowi brakowało - i za cholerę nie wiem czego. Może po prostu jestem starym nihilistą, któremu nic się nie podoba, albo miałem za duże oczekiwania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Naziści na dinozaurach. A co może być fajniejszego od tego?**&lt;br /&gt;**Husaria na dinozaurach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-4624175563226067704?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/4624175563226067704/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/02/tom-strong-is-strong-i-ryby-ktore-mowia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/4624175563226067704'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/4624175563226067704'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/02/tom-strong-is-strong-i-ryby-ktore-mowia.html' title='Tom Strong is strong i ryby, które mówią &quot;kurwa&quot;.'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S3nCpynpAhI/AAAAAAAAABU/JCoRI3qYXYA/s72-c/strontom.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-2209739032122124244</id><published>2010-02-08T10:12:00.000-08:00</published><updated>2010-03-19T18:40:14.269-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Profesor Leszek Kołakowski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='papiesz'/><title type='text'>Chciałbym zarobić trochę pieniędzy na papieżu</title><content type='html'>Nasz Papież jest niewątpliwie najpopularniejszą osobą związaną z Krakowem, jednak jego pomnik nie cieszy się specjalnym zainteresowaniem. Ba! Mało kto wie, w którym miejscu Krakófka się takowy znajduje. O wiele  więcej fanów  ma ten narkoman Mickiewicz, czy Smok Wawelski. Smok Wawelski - przecież ta rzeźba nawet nie jest ładna. A wszyscy turyści zasuwają, żeby zobaczyć smoka.&lt;br /&gt;Dlaczego?&lt;br /&gt;Bo smok zieje ogniem. Wystarczy wysłać smsa (lub poczekać aż ktoś inny wyśle) i można się cieszyć kilkosekundowym pokazem płomieni.&lt;br /&gt;Tak więc, proponuję postawić w jakimś popularnym miejscu statuę Naszego Papieża Ziejącego Ogniem. To będzie przebój. Pielgrzymki z całego świata będą się zjeżdżać, żeby zobaczyć Papieża Ziejącego Ogniem.&lt;br /&gt;Obok można by umieścić pomnik Profesora Leszka Kołakowskiego Strzelającego Laserami Z Oczu.&lt;br /&gt;Gdyby ktokolwiek zdecydował się na realizację tych planów, to prosiłbym o pewien profit.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S3BXofNImWI/AAAAAAAAABM/z_upH7ZVQuE/s1600-h/LeszekKolakowski.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S3BXofNImWI/AAAAAAAAABM/z_upH7ZVQuE/s320/LeszekKolakowski.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435941103319161186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A tak z zupełnie innej beczki - wczoraj, oficjalnie się anty-zaręczyłem. Ja i moja dziewczyna uroczyście ogłosiliśmy, że nigdy w życiu się nie pobierzemy, po czym zabrałem jej pierścionek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. Nasz Papież i Profesor Leszek Kołakowski naprawdę nie żyją.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-2209739032122124244?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/2209739032122124244/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/02/chciabym-zarobic-troche-pieniedzy-na.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/2209739032122124244'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/2209739032122124244'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/02/chciabym-zarobic-troche-pieniedzy-na.html' title='Chciałbym zarobić trochę pieniędzy na papieżu'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_HlGGK8t3p8g/S3BXofNImWI/AAAAAAAAABM/z_upH7ZVQuE/s72-c/LeszekKolakowski.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6544118010069595294.post-592459583070887644</id><published>2010-02-07T03:35:00.000-08:00</published><updated>2010-02-07T04:13:26.207-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='H. P. Lovecraft'/><title type='text'>Mroczne macki z Nowego Kleparza</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na początek mojego blogaskowego ekshibicjonizmu postanowiłem opowiedzieć pewną anegdotkę. Jest prawie prawdziwa.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Parę dni temu siedziałem sobie w „Alchemii” popijałem piwko i rozmyślałem nad przyszłością Świata. Starałem się nie patrzeć na parkę przy stoliku obok, która poczynała sobie naprawdę śmiało. To było prawie jak porno. Tyle, że w ubraniach. W pewnym momencie facet wepchnął pannie ręką pod spódniczkę. A tam był Yog-Sothoth. Pieprzony Yog-Sothoth. Wyobrażacie sobie to? Aż przykro było patrzeć. Pieprzony Yog-Sothoth.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I właśnie o tym będzie ten blogasek.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6544118010069595294-592459583070887644?l=dziwne-eony.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/feeds/592459583070887644/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/02/mroczne-macki-z-nowego-kleparza.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/592459583070887644'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6544118010069595294/posts/default/592459583070887644'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dziwne-eony.blogspot.com/2010/02/mroczne-macki-z-nowego-kleparza.html' title='Mroczne macki z Nowego Kleparza'/><author><name>Jerzy Gordon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15889281244593980746</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-JhMY0aNj_Lg/Tj6fpqWgNHI/AAAAAAAAAHU/r1SfLSsVucw/s220/i-have-seen-the-gnostic-horror-3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
